Piaski znowu w formie. Górnik wygrywa

Paweł Leśniak
Piłkarze Górnika wracają do dawnej formy, jaką obserwowaliśmy na początku sezonu
Piłkarze Górnika wracają do dawnej formy, jaką obserwowaliśmy na początku sezonu Paweł Leśniak
Po dwóch meczach bez zwycięstwa, piłkarze Górnika Piaski ponownie błysnęli formą. W dzielnicy Czeladzi udowodnili wyższość nad rywalem ze Śląska.

Do Czeladzi przyjechał MKS Siemianowice Śląskie, który w tym sezonie formą nie błyszczy, co było na boisku widoczne od pierwszych sekund meczu. Defensywa gości miała duże problemy, szczególnie z górnymi piłkami, które w większości przypadków znajdowały swój cel.

Gospodarze słyną z tego, że "grają piłką", często wymieniając podania. Nie sprzyja im bardzo nierówna murawa na stadionie, która już kilkakrotnie była przyczyną niepowodzenia w akcjach ofensywnych oraz kiksów w defensywie.

- To nie jest murawa. Mówię o tym często, ale czasem nie da się grać. Jeśli drużyna ma grać w IV lidze, to musi się to zmienić - apeluje szkoleniowiec drużyny, Marcin Paul.

Mimo takich przeciwności, wicelider okręgówki dość szybko pozbawił złudzeń swojego rywala. Już po 27. minutach gospodarze prowadzili, a akcję z tej minuty powinni obejrzeć piłkarze również z wyższych lig, bowiem jej rozegranie było wręcz podręcznikowe. Do wykonania rzutu wolnego na 20. metrze podszedł Marcin Paul, który wrzucił futbolówkę tuż przed bramkę. Tam był Kamil Szczagiel, który uderzył z pierwszej piłki, trafiając idealnie pod poprzeczkę. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później napastnik Górnika ponownie utonął w objęciach kolegów. Szczagiel dostał idealne podanie między obrońców, wpadł w pole karne, "położył" bramkarza i spokojnie trafił do bramki. Jeszcze przed przerwą trzecią bramkę mógł zdobyć Paweł Śmiłowski, ale jego uderzenie głową fantastycznie obronił Piotr Wolan.

Na drugą połowę goście "zza miedzy" wyszli nastawieni bardziej ofensywnie, co tylko się na nich zemściło. Defensywa z Piasków spisywała się na medal i w zasadzie tylko jeden raz zakotłowało się pod bramką Dawida Cofały. Paweł Paninta otrzymał piłkę na 5. metrze, jednak fatalnie przestrzelił. Nawet gdyby trafił w bramkę, to byłoby jedynie trafienie honorowe. Wcześniej bowiem Robert Wójcikowski strzelił trzecią bramkę. Piłkarz przez 80. minut był bardzo aktywny i niezwykle widoczny na murawie. - Robert miał drobne problemy z aklimatyzacją, ale teraz dochodzi do formy. W dzisiejszym meczu mogliśmy jeszcze strzelić kilka bramek. Chciałbym, abyśmy ponownie wyrobili sobie przewagę nad innymi rywalami i awansowali - mówił trener drużyny.

Górnik jest wiceliderem ligi z 3 punktami straty do Ciężkowianki Jaworzno. Jutro zmierzy się z Milenium Wojkowice.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie