Lekkoatleta z Czeladzi pobił rekord świata

Tomasz Kuczyński
Tak Krzysztof Brzozowski cieszył się po zdobyciu złotego medalu w Singapurze.
Tak Krzysztof Brzozowski cieszył się po zdobyciu złotego medalu w Singapurze. fot. arc Płomienia Sosnowiec.
Choć ma dopiero 17 lat, już jest porównywany do takich mistrzów jak Władysław Komar i Tomasz Majewski. Trudno się dziwić, bo Krzysztof Brzozowski, kulomiot z Czeladzi niedawno zdobył złoty medal Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Singapurze, gdzie zaliczył odległość 23,23 m, co jest nieoficjalnym rekordem świata. To pierwszy zawodnik w historii, który pchnął pięciokilogramową kulą ponad 23 metry!

- Konkurs stał na niesamowitym poziomie. Faworytem był Jackson Gill z Nowej Zelandii, ale go pokonałem - cieszy się zawodnik Płomienia Sosnowiec.

O Brzozowskim zrobiło się głośno, jednak nie sprawia wrażenia kogoś, komu mogłaby uderzyć woda sodowa do głowy.

- Żaden kulomiot w historii, niezależnie od kategorii i wagi kuli nie rzucił tak daleko - cieszy się ojciec zawodnika, Kazimierz Brzozowski (rekord świata należy do Amerykanina Randy Barnesa, 23,12 - red.). - Nie obawiam się o to, że Krzysztof osiądzie na laurach, bo znam jego charakter. To dobrze ułożony chłopak, nie ma też problemów z nauką.

- Nie myślę o sławie czy pieniądzach. Trenuję ten sport dla własnych ambicji, żeby osiągać jak najlepsze rezultaty - podkreśla młody kulomiot. - Kiedy stałem na podium i usłyszałem nasz hymn, byłem bardzo wzruszony, poczułem, że zrobiłem coś ważnego dla Polski. Medal wręczała mi Irena Szewińska.

Z dekoracją medalistów wiąże się zabawna sytuacja, związana z dresem, który miał na sobie nasz mistrz. Brzozowski sprawiał wrażenie nieco usztywnionego, nie tylko ze względu na powagę sytuacji... - Nie wiem, jak to się stało, ale zapomniałem zabrać ze sobą na stadion moją bluzę z dresu - śmieje się czeladzianin. - Dopiero w trakcie konkursu zauważyłem ten brak. Gdy kończyłem rzucanie, akurat kolega startował na 200 metrów. Rzutnia była blisko bloków startowych, więc mój trener Andrzej Kurdziel podał mi bluzę, która okazała się na mnie za ciasna. Zakładałem ją z pięć minut! Zamek zasunąłem tylko do połowy. Nie mogłem nawet podnieść rąk do góry, bo bałem się, że bluza puści na plecach.

Brzozowski, jak sam mówi, już z dwieście razy słyszał pytanie dlaczego został kulomiotem, skoro większość młodych chłopaków chce być piłkarzami.

- Zawsze byłem związany ze sportem, grałem w tenisa, siatkówkę, piłkę ręczną - podkreśla. - Szukałem dyscypliny, w której mógłbym się mocniej wybić. Wystartowałem w zawodach szkolnych w pchnięciu kulą, poszło mi fenomenalnie, zaskoczyłem wszystkich. Tata zawiózł mnie na stadion, zacząłem trenować i szybko przyszły rezultaty. Spodobało mi się to rzucanie i trenuję już prawie trzy lata. Gdy zaczynałem treningi, ważyłem 80 kilogramów, potem zacząłem dużo jeść i przytyłem 20 kilo! Teraz ważę 115 kg, przy wzroście 185 cm.

Krzysztof Brzozowski wiele czasu poświęca na sport, jednak nie zapomina o wykształceniu.

- Moje życie to w sumie monotonia. Tylko sport i szkoła, nie mam za bardzo czasu na inne sprawy. W ostatnich dwóch miesiącach byłem w domu tylko dziewięć dni. Chodzę do LO im. Korczaka w Sosnowcu. Jeśli zdrowie pozwoli, chciałbym również być dobrym zawodnikiem w kategorii seniorskiej. Jednak różnie z tym bywa, dlatego nie odpuszczam nauki. To rodzaj zabezpieczenia na przyszłość - kończy.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie