Czy ekspresówka zalewa domy w Nowej Wsi?

Katarzyna Domagała
fot. Katarzyna Domagała.
Już raz woda doszła do gorącego paleniska w piecu i rozsadziło go - opowiada Stanisław Dróżdż, mieszkaniec Nowej Wsi.

- Przed zimą musieliśmy wszystko spawać. Żeby woda znów go nie zalała, podnieśliśmy go o 30 centymetrów. Najgorsze w tej całej sytuacji jest to, że cały czas trzeba być w piwnicy. Wystarczy kilka godzin bez prądu i woda zaleje wszystko - żali się.

Pan Stanisław nie wspomina już o kosztach działania pompy, która przez 24 godziny na dobę jest podłączona do prądu. Podobna wyciąga wodę z komórki, gdzie właściciel domu trzyma warzywa. Jeśli zaleje je woda - zgniją. Nie mówi też o niebezpieczeństwie, jakie wiąże się ze staniem w wodzie, gdzie działa pompa. Wystarczy przebicie czy uszkodzony kabel i może dojść do tragedii. A wszystko zaczęło się jeszcze w maju ubiegłego roku. Od tego czasu z okna od piwnicy cały czas wystaje wąż strażacki, którym płynie woda z piwnicy.

A skąd w piwnicy w remontowanego domu woda? Zdaniem ludzi, którzy mieszkają w sąsiedztwie drogi S1, to właśnie jej budowa spowodowała, że od ponad pół roku w piwnicach ponad dwudziestu domów oraz na ogromnym terenie lasów i pól wokół trasy jest woda. Jak mówią, ta ogromna inwestycja zmieniła warunki naturalne. Zablokowała przepływ wody oraz uruchomiła nowe źródło pod jednym z odparowników, czyli zbiornikiem, w którym zbiera się woda z drogi. Dlatego nie spełnia on swojej roli, a cała woda z drogi ląduje w ich piwnicach. - Spod parownika przed Przyrzowicami cały czas wybija woda - twierdzi Zdzisław Majcherczak z Nowej Wsi. - I to ona zalewa ul. Wojska Polskiego, gdzie są nasze domy - dodaje.

Inwestor, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad z Katowic nie zgadza się ze zdaniem mieszkańców, aby to budowa drogi była przyczyną zalań. Uważa, że wszystko zostało wykonane zgodnie z przepisami.

- System odwodnienia S1 oparty jest o zbiorniki odparowujące, do których zbierana jest woda z drogi - wyjaśnia Dorota Marzyńska, rzeczniczka prasowa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach. - Zbiornik odparowujący w gminie Mierzęcice został zaprojektowany i wykonany zgodnie ze sztuką budowlaną i w oparciu o obowiązujące przepisy i warunki techniczne - dodaje.

Jednak gmina Mierzęcice wynajęła hydrogeologa, który ma sprawdzić co jest powodem tych zalań oraz czy nie doszło do jakichś niedopatrzeń ze strony GDDKiA. - Hydrogeolog przygotowuje dla nas raport na temat tej sytuacji - mówi Grzegorz Podlejski, wójt Mierzęcic.

Jeśli okaże się, że zalania spowodowane są uchybieniami związanymi z S1, wtedy mieszkańcy będą starać się o odszkodowanie od GDDKiA.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie